
Trzeci dzie艅 by艂 najpi臋kniejszy bez dw贸ch zda艅. Trawers Tete de La Tronche od Rifugio Bertone, przez Rifugio Bonatti a偶 po Grand Col Ferret to jest szlak, na kt贸rym z ka偶dego kierunku otaczaj膮 nas niesamowite widoki (chyba, 偶eby by艂a mg艂a!). I o tym b臋dzie ten wpis - o zwie艅czeniu tej cz臋艣ci fotograficznej (czy na ten najpi臋kniejszy dzie艅 ten jeden, sta艂oogniskowy obiektyw da艂 rady?), o jankesach - koniarzach oraz samotnym, objuczonym o艣le wysoko na Col Ferret. No i o wkroczeniu do Szwajcarii - zapraszam(y)!

Poranek w Courmayeur
Obudzili艣my si臋 kulturalnie, ko艂o 7 rano. Nast臋pnie zaliczyli艣my 艣niadanie hotelowe (obrazek poni偶ej) i ju偶 po 8-mej byli艣my w drodze. Takie marszobiegi na lekko maj膮 ten spory plus, 偶e codzienne, poranne pakowanie plecaka jest bardzo 艂atwe, bo nie ma specjalnie czego tam upycha膰!
Z hotelu niestety nie mo偶na by艂o "zabra膰 prowiantu" na drog臋 (w sensie, narobi膰 kanapek w trakcie 艣niadania i wynie艣膰). W zwi膮zu z tym, po drodze zawin臋li艣my do lokalnej piekarni, w kt贸rej to by艂o pe艂no pysznych pajd i bu艂ek z lokalnymi serami, szynkami itd. Nietanio, ale bardzo warto!







Galeria z poranka: 艣niadanie hotelowe, migawki z Courmayeur
Nasza trasa na dzi艣 prezentowa艂a si臋 mniej wi臋cej tak:

Mia艂o by膰 45 kilometr贸w, jednak wysz艂o mi sporo mniej, o czym w dalszej cz臋艣ci tego posta (tak, Aga zrobi艂a prawie ca艂o艣膰 馃榾). Na powy偶szym obrazku ta pierwsza dzida to podej艣cie pod Rifugio Bertone, a druga to w艂a艣nie Col Ferret.
Z Courmayeur wyszli艣my strom膮, asfaltow膮 drog膮, na kt贸rej widzieli艣my znaki z TORa:


Odczytali艣my z nich, co nast臋puje:
- Do Bertone mamy 1:45h
- Do Bonattiego 4h
- Col Grand Ferret 7h:55min (jak oni to wyliczyli? 馃槂)
Zej艣cie z asfaltu do lasu by艂o bardzo dobrze oznakowane - ci臋偶ko si臋 by艂o zgubi膰:

Podej艣cie by艂o bardzo 偶mudne, strome i gor膮ce. Dzie艅 zapowiada艂 si臋 upalnie, cho膰 chmury wskazywa艂y, 偶e pogoda mo偶e si臋 zmieni膰:






Rifugio Bertone
Do schroniska doszli艣my poni偶ej godziny - to by艂a dla nas dobra informacja, bo oznacza艂a, 偶e nie byli艣my jeszcze styrani ca艂膮 t膮 wyryp膮 (to w ko艅cu by艂 ju偶 trzeci dzie艅, wi臋c oznaki zm臋czenia jak najbardziej mog艂y si臋 pojawi膰).
Na miejscu zaliczyli艣my drugie 艣niadanie, oraz oczywi艣cie, w艂oskie espresso:




Tarasowo - widokowo!
I w tym te偶 miejscu zaczynaj膮 si臋 widoki. Tzn. prawie:

Na prawd臋 d艂ugo czekali艣my, a偶 wyjdzie, a tu taki klops!

Na poni偶szej fotce (po lewej) mo偶ecie zobaczy膰, jak to si臋 Monte Bianco skitra艂o w chmurze. Z braku laku obr贸ci艂em obiektyw w lewo i sfoci艂em to, co tam by艂o.
No i kr贸tka wstawka fotograficzna. Zauwa偶cie po lewej, jaki ten "dziubek" (mniejszy szczyt w kszta艂cie tr贸jk膮ta) jest ma艂y w por贸wnaniu do fotki po prawej stronie. Pow贸d? Fotka po lewej zrobiona jest na szerokim k膮cie (telefonem). A ta po prawej, to jest obiektyw 40mm plus troch臋 cropa w aplikacji p贸藕niej (czyli wyci臋ta jeszcze z ca艂o艣ci). Po prawej wida膰 te偶 troch臋 inne, cieplejsze kolory - to efekt zastosowania filtra cpl (filtr polaryzacyjny) i w艂a艣nie takiego, co to ociepla barwy.


Maciej robi zdj臋cie (z lewej) i fotka (z prawej): #5
Dolina Aosty - pi臋kniej ju偶 nie b臋dzie!
Chwilk臋 si臋 zastanawia艂em w jaki spos贸b przedstawi膰 Wam t臋 dolin臋. Nie widz臋 sensu jej opisywa膰 w szczeg贸艂ach i st臋ka膰 "ohy i ahy". Wystarczy, 偶e wspomn臋, 偶e to miejsce by艂o moim g艂贸wnym celem z punktu widzenia cykania fotek i ogl膮dania / podziwiania. Ta dolina, a konkretniej szlak, kt贸rym szli艣my, jest bardzo znany z tego, 偶e bardzo 艂atwo si臋 potkn膮膰, bo oczy ci膮gle w臋druj膮 na to, co wida膰 z boku (czyli, 偶e cz艂owiek - gamo艅 nie patrzy pod nogi 馃槃).
A ju偶 pierwszy widok w kierunku Entr猫ves powala艂:

Sam szlak pomi臋dzy Rifugio Bertone a Rifugio Elena jest do艣膰 prosty - to po prostu trawers, kt贸ry czasami pnie si臋 troch臋 do g贸ry, 偶eby zaraz schodzi膰 znowu w d贸艂. Wygl膮da to mniej wiecej tak:







Po drodze Aga zgubi艂a 艣wi臋t膮 bufk臋 z MIUTa (pisa艂em w pierwszej cz臋艣ci, 偶e jednym z minus贸w naszych plecak贸w by艂y do艣膰 twarde ramionka pod sporym obci膮偶eniem; pakujemy pod nie bufki, 偶eby by艂o mi臋kko; no i czasem bufka wyleci). No i jak si臋 Aga zorientowa艂a, to zdj臋艂a plecak i polecia艂a kilometry z powrotem szuka膰, bo przecie偶 drugi raz MIUTa nie pobiegnie (tzn. jak j膮 znam, to lepiej "nigdy nie m贸wi nigdy" 馃槂). Wr贸ci艂a, znalaz艂a, szcz臋艣liw膮 z艂apa艂em w obiektyw w ca艂kiem pi臋knych okoliczno艣ciach Aosty (zauwa偶cie wspomnian膮 bufk臋 w lewej d艂oni!):

Chwilk臋 potem doszli艣my do Rifugio Bonatti, kt贸re znajduje si臋 mniej wi臋cej w po艂owie tego trawersu Tete de La Tronche:


Rifugio Bonatti
Dalej widoczki zrobi艂y si臋 jeszcze ciekawsze:




I ten klasyczny kadr!

Gdzie艣 po drodze wjecha艂y kanapki z Courmaueyr:

No i standardowo:


Maciej robi zdj臋cie (z lewej) i fotka (z prawej): #6
Ostatnie metry to ju偶 by艂a wspinaczka i trawersy do Rifugio Elena:


z lewej trawersik, z prawej kolorowe dno Doliny Aosty
No i jeszcze jedna fociunia - tutaj by艂 艣wietny kadr, bo szczyty niejako zamkn臋艂y si臋 w tr贸jk膮tach; 艣wia艂o jednak by艂o mocne i kontrastowe, st膮d te偶 decyzja o czarno-bia艂ym zdj臋ciu - efekt oce艅cie sami:


Maciej robi zdj臋cie (z lewej) i fotka (z prawej): #7
Rifugio Elena
Schronisko to posiada rewelacyjne widoki z tarasu. Budynek znajduje si臋 do艣膰 wysoko nad dolin膮 i jakby na jej ko艅cu, wi臋c mo偶na podziwia膰 lodowce i szczyty Monte Bianco. Tzn. o ile nie s膮 zas艂oni臋te chmurami 馃槂




Ew. mo偶na podziwia膰 dup臋 Macieja, kt贸rego plecy wymaga艂y serwisu 馃槃

Co ciekawe - do schroniska mo偶na do艣膰 艂atwo dojecha膰 z samej doliny szutrow膮 drog膮 np. rowerem.
艁adniej ju偶 nie b臋dzie!
Podej艣cie z Eleny na Col Ferret ryje beret:

Jest do艣膰 stromo, wi臋c ryje te偶 nogi:

Z lewej w dole dolina Aosty
Jednak wystarczy si臋 na chwilk臋 tylko obr贸ci膰 i spojrze膰 na dolin臋, aby szybko zapomnie膰 o trudzie:

Na tym podej艣ciu wydarzy艂a si臋 jeszcze jedna rzecz. Po raz kolejny wpadli艣my na "cyferkow膮" par臋 go艣ci, co to nie chcieli si臋 da膰 wyprzedzi膰. Tym razem nie byli jankesami, ale mieszka艅cami Ameryki Po艂udniowej. Gdy ich mijali艣my, to oczywi艣cie przyspieszyli i zacz臋li co艣 mi臋dzy sob膮 nawija膰 po hiszpa艅sku. Ja nie rozumia艂em, ale Aga i owszem - podobno co艣 z艂o艣liwego na nasz temat. Jednak zamiast si臋 wdawa膰 z nimi w rozmow臋 to Aga po prostu.. zacz臋艂a po hiszpa艅sku nuci膰 piosenk臋 馃槂 Ich miny by艂 bezcenne. Potem obserwowali艣my ich ju偶 tylko z g贸ry:

I ostatni zestaw przed pikiem prze艂臋czy:


Maciej robi zdj臋cie (z lewej) i fotka (z prawej): #8
Tu偶 przed prze艂臋cz膮 mia艂o miejsce jeszcze jedno zdarzenie - do艣膰 niecodzienne. Id膮c do艣膰 w膮sk膮 艣cie偶k膮 ujrzeli艣my konia, kt贸ry sta艂 w jej poprzek i kompletnie blokowa艂 przej艣cie. By艂 objuczony jakimi艣 sakwami, ale nikt na nim nie siedzia艂. Wierzga艂 nogami i generalnie wida膰 by艂o, 偶e jest wkurwiony i lepiej nie podchodzi膰.
Po chwili znik膮d (zza krzaka?) znalaz艂a si臋 jaka艣 amerykanka, kt贸ra nam oznajmi艂a, 偶e "we'ge got a situation over here, watch out, he is kicking, please go around". W mojej g艂owie pojawi艂o si臋 jedno pytanie: "co robi ko艅 na wysoko艣ci prawie 2500m. npm?". Amerykanie - tego nie zrozumiesz.
Id膮c dalej spotkali艣my drug膮 osob臋 z tej konnej ekipy. Dowiedzieli艣my si臋 od niej, 偶e 贸w ko艅 szed艂 z nimi na Col Ferret (tak samo jak my), ale mu si臋 tam nie spodoba艂o (za stromo do g贸ry), wi臋c si臋 obr贸ci艂 i chcia艂 wraca膰. Pech jednak chcia艂, 偶e schodz膮c w d贸艂, doszed艂 do wniosku, 偶e w t膮 stron臋 to on te偶 nie p贸jdzie, bo w d贸艂 te偶 si臋 藕le schodzi po takiej stromi藕nie. Pat. Niestety nie mamy fotek.
Col Ferret, czyli ameryka艅ski osio艂
Najpierw focia zdobywcy prze艂臋czy (Aga te偶 ma podobn膮 gdzie艣!):

A teraz... po wej艣ciu na prze艂臋cz ujrzeli艣my objuczonego os艂a:

Mia艂 dok艂adnie takie same sakwy jak tamten ko艅 sprzed prze艂臋czy. By艂 jednak zupe艂nie wyluzowany - zreszt膮 popatrzcie tylko na niego. Nikt si臋 nim jednak nie zajmowa艂 - by艂 przywi膮zany do tego s艂upka, kt贸rego widzicie na zdj臋ciu. Oczywi艣cie, okaza艂o si臋, 偶e by艂 cz臋艣ci膮 tamtej ekspedycji ameryka艅skiej 馃槃 Jednak ten偶e osio艂 (w odr贸偶nieniu od koni) wszed艂 na prze艂臋cz bez marudzenia.. a nast臋pnie go tam zostawili i poszli negocjowa膰 z ko艅mi (tak, bo okaza艂o si臋 te偶 po drodze, 偶e znajdowa艂 si臋 tam wi臋cej ni偶 jeden ko艅!).
A czy ten osio艂 by艂 z USA? Nie wiem!
A czy konie by艂y z USA? Te偶 nie wiem!
Tyle pyta艅 bez odpowiedzi!
Jankesi. Nie ogarniesz!
Kurtyna.
Sudocrem, ig艂y i najgorsze buty
Zej艣cie z prze艂臋czy w kierunku Chalet De La Peule by艂o przepi臋kne. Zreszt膮 sami zobaczcie:

I to 艣wiat艂o!

Na zbiegu niestety zacz臋艂y mi dawa膰 w ko艣膰 stopy. M贸j dob贸r but贸w na t臋 wyrypk臋 nie by艂 specjalnie wyrafinowany. Po prostu wybra艂em najgorzej z tego, co mia艂em dost臋pnego w domu. Pad艂o na Saucony Endorphin Trail - 艣wietny but, podeszwa ta sama co w Peregrine (idealna na Tatry i Alpy), du偶a amortyzacja z Endorfiny (kosztem stabilno艣ci troch臋), sporo wagi i zupe艂nie zabudowana stopa. Niby same plusy, ale posiada艂y jeden, wielki minus - prawie 偶adnej wentylacji. By艂o w nich 艣wietnie w niskich temperaturach oraz na mokro, bo nie przecieka艂y tak szybko. Jednak w upale to by艂 koszmar. Tego trzeciego dnia od pocz膮tku ju偶 czu艂em, 偶e pod palcami jest 藕le, wi臋c miejscami ju偶 nie dawa艂em rady biec. Na zbiegach robi艂o si臋 gorzej. Aga oczywi艣cie chcia艂a mnie nakuwa膰 (ultraska!) w trasie, ale ja mam swoj膮 godno艣膰 (ja maratony miejskie biegam! 馃槃).
No i tak sobie powoli marudzi艂em coraz bardziej, a偶 doszli艣my do Chalet De La Peule:




St膮d ju偶 prosty zbieg szerok膮 drog膮 szutrow膮 do La Fouly. A i jeszcze jedna mikro - awantura, poniewa偶 wybrali艣my z艂膮 drog臋 - tak膮, kt贸r膮 UTMB nie leci! Wi臋c Aga chcia艂a si臋 wraca膰 pod ten Chalet, bo tam min臋li艣my odbicie w bok. Ja oponowa艂em i na zgod臋 zaproponowa艂em kanapk臋:


Na szcz臋艣cie uda艂o si臋 i oby艂o si臋 bez strat w ludziach 馃槃Po drodze jeszcze foteczka przydro偶nej flory:

Szwajcarskie Champex-Lax, czyli dro偶ej ju偶 nie b臋dzie
W La Fouly znajdowa艂a si臋 p臋tla autobusowa (pocz膮tek linii na ko艅cu doliny). No i mia艂em szcz臋艣cie, poniewa偶 akurat z do艂u jecha艂 autobus w naszym kierunku. Ponadto te偶 okaza艂o si臋, 偶e on jedzie dok艂adnie w miejsce naszego noclegu (co wcale nie by艂o oczywiste, bo to jeszcze jedna wspinaczka progiem takiej bocznej doliny na jej g贸r臋 w Champex). Nie zastanawia艂em si臋 - stopy ju偶 nie chcia艂y i艣膰 (b膮ble), 30km w nogach, przed nami jeszcze dwa dni, wi臋c zdecydowa艂em, 偶e nie id臋 dalej i po prostu w miejscu noclegowym zrobi臋 porz膮dek z b膮blami. A no i ogarn臋 nam kolacj臋, bo znowu si臋 p贸藕no robi艂o i znowu ten sam problem, co zawsze: "czy cokolwiek b臋dzie otwarte, 偶eby co艣 zje艣膰". Ostatnie moja fotka z trasy biegowej z tego dnia:

Aga pobieg艂a dalej w d贸艂, takimi oto szutrami, dolin膮 potoku La Dranse de Ferret:




Dolina potoku La Dranse de Ferret
Ja w tym czasie jecha艂em autobusem, kt贸ry najpierw zjecha艂 daleko w d贸艂 a偶 do Martigny (miejsc贸wka znana wszystkim, co biegaj膮 i je偶d偶膮 po Szwajcarii; to du偶e miasto, w kt贸rym mo偶na si臋 przesi膮艣膰 na poci膮gi w bardzo wielu kierunkach). Nast臋pnie pojazd nawr贸ci艂 i zawi贸z艂 mnie na g贸r臋 do Champex-Lax.
Champex-Lax okaza艂o si臋 by膰 bardzo szwajcarsk膮 wiosk膮, BARDZO (czysto, 艣licznie, drogo):

Nasz przybytek noclegowy na t臋 noc wygl膮da艂 tak (fotka z nast臋pnego poranka, st膮d te偶 Aga na zdj臋ciu):

Gdy wszed艂em do 艣rodka, okaza艂o si臋, 偶e nikt tam nie rozmawia po angielsku! Aga by艂a jeszcze daleko (ona umie sporo j臋zyk贸w), wi臋c stara艂em si臋 dogada膰 przy pomocy translator贸w w telefonie. Po 30 minutach uda艂o mi si臋 w ko艅cu doj艣膰 do jakiego艣 porozumienia (wcze艣niej dowiedzia艂em si臋, 偶e na nasze nazwisko nie ma 偶adnej rezerwacji, a na pytanie o nasz膮 paczk臋, kt贸ra do tego hotelu dosz艂a kilka dni wcze艣niej, dosta艂em odpowied藕, 偶e "najbli偶sza poczta jest na dole" 馃槂).
Na szcz臋艣cie po oko艂o p贸艂 godzinie pojawi艂a si臋 c贸rka w艂a艣ciciela, kt贸ra po angielsku mniej wi臋cej rozumia艂a, wi臋c szybko si臋 dogadali艣my i nasza paczka si臋 odnalaz艂a. Z ciekawostek - aby nada膰 przesy艂k臋 do Szwajcarii, trzeba si臋 nawype艂nia膰 papier贸w eksportowo - celnych!


W mi臋dzyczasie okaza艂o si臋, 偶e zrobi艂o si臋 p贸藕no, a Aga nadal w burakach. Uda艂o si臋 nam skontaktowa膰 a jak膮艣 lokaln膮 restauracj膮, kt贸ra to jeszcze by艂a czynna i zarezerwowa膰 miejsce na wiecz贸r. M贸j outfit wieczorny prezentowa艂 si臋 (wed艂ug mnie oczywi艣cie) znakomicie:


Aga te偶 w ko艅cu wsiad艂a w autobus! G艂贸wnie dlatego jednak, 偶e robi艂o si臋 p贸藕no, a knajpa si臋 do艣膰 szybko zamyka艂a tego wieczoru. Ona co prawda nalega艂a, 偶ebym "jej co艣 zam贸wi艂 i wzi膮艂 najwy偶ej na wynos", ale no sami rozumiecie. Da艂a si臋 w ko艅cu przekona膰 i wsiad艂a w autobus, a nast臋pnie wysiad艂a dok艂adnie pod knajp膮. Ultrasi. Tego si臋 nie da zrozumie膰. Zrobi艂a 40km+ tego dnia
Po powrocie ju偶 klasycznie spi膮艂em aparat z telefonem, odpali艂em Lightrooma i wrzuci艂em kilka ciekawszych fotek na sociale. Pisze o tym, coby艣cie wiedzieli, jak to obecnie jest 艂atwe - samo zgrywanie i obr贸bka fotek to kilka minut. Wi臋c jak nie jest ich zbyt wiele, a te偶 nie trzeba ich "ratowa膰" jako艣 wybitnie, to szybciutko to leci. Warto zabiera膰 ze sob膮 prawdziwy aparat!
A p贸藕nym wieczorem Aga dobra艂a mi si臋 do b膮bli na stopach i palcach. Oszcz臋dz臋 Wam tego.
Na pocz膮tku tej cz臋艣ci zada艂em pytanie:
czy na ten najpi臋kniejszy dzie艅 ten jeden, sta艂oogniskowy obiektyw da艂 rady?
Jak uwa偶acie, da艂 rady? 馃檪
Jeszcze zapis trasy:
